“Obraz pożądania” – thriller nie tylko o wielkiej sztuce

Kino europejskie ma swoją specyfikę. Często jest bez porównania mniej dynamiczne niż produkcje polecane nam przez reżyserów ze Stanów Zjednoczonych. Niejednokrotnie jednak to właśnie ta specyficzna dynamika sprawia, że możemy doświadczyć podczas seansu czegoś więcej, niż tylko pogoni za akcją. Osoby, które lubią takie podejście do kinematografii mają teraz łakomy kąsek. Jest nim film „Obraz pożądania”. I choć główne role grają tu amerykańscy aktorzy, film jest na wskroś europejskim thrillerem opartym na tajemnicy, niedomówieniu i głębokiej analizy tego, co tkwi w nas, gdzieś wyjątkowo głęboko. Dzięki telewizji internetowej możemy sobie pozwolić na ten niezwykły seans bez konieczności wychodzenia z domu.

Historia pewnego obrazu

Główny bohater „Obrazu pożądania” James Figueras, brawurowo odegrany przez Claesa Banga, jest krytykiem sztuki. I choć jest jeszcze młody, a widz od pierwszych scen nie ma wątpliwości, co do jego talentu, nie ma też wątpliwości, co do tego, że James nie znajduje się na prostej drodze ku sławie. Już teraz walczy z wierzycielami domagającymi się spłaty długów, nie ucieka od cynizmu i nie wstydzi się tego, że w pogoni za sławą i pozycją stał się wyrachowany i interesowny. Nie zawsze słuszne decyzje sprawiają, że jego talent nie rozwija się tak, jak należy. I choć poznanie najpierw pięknej Berenice (w tej roli niezwykła Elizabeth Debicki), a następnie również ekscentrycznego milionera Josepha (Mick Jagger, jasna postać, która już nie raz potwierdziła, że nie jest wcale gorszym aktorem niż muzykiem) daje szansę na zmianę, bohater „Obrazu pożądania” od samego początku ma wrażenie, że nie został zaproszony do czystej gry. Zarówno motywacje Berenice, jak i Josepha nie są czytelne, a im więcej o nich wiemy, tym bardziej jesteśmy zaniepokojeni.

Pytania o sztukę i człowieczeństwo

Obraz pożądania” został wyreżyserowany przez Giuseppe Capotondiego – Włocha, którego kariera została związana także ze Stanami Zjednoczonymi. Kolejne sceny filmu uświadamiają przy tym, że jest to film, w którym ręka reżysera jest tak samo ważna jak dobry, trzymający w napięciu scenariusz. Capotondi gra obrazem, kolorem, światłem, dialogami i niedopowiedzeniami. Stawia przed swoimi aktorami trudne zadania, wiele o nich wymaga, ale finalnie może pochwalić się tym, że osiąga znakomite rezultaty. Film ogląda się z uwagą nie mniejszą niż klasyczne thrillery, a jednak, już po jego zakończeniu odczuwa się coś więcej poza satysfakcją z ciekawie poprowadzonej fabuły. Bo choć „Obraz pożądania” przenosi nas do świata wielkiej sztuki i jeszcze większych pieniędzy, dotyka prawd znacznie bardziej uniwersalnych zadając nam szereg pytań o ludzką naturę, oczekiwania społeczne oraz o to, jak bardzo nasze postrzeganie tego, co wyjątkowe, jest uzależnione od osądu innych.