“Pętla” Patryka Vegi – schemat, który uwodzi

Pętla Patryka Vegi ujrzała światło dzienne na początku września 2020 roku, ale głośno zrobiło się o niej już w czasie kręcenia zdjęć. Twórcy nie ukrywali bowiem, że tym razem na ich celowniku znalazła się tzw. afera podkarpacka, czyli seksskandal z udziałem prominentnych polityków polskiej prawicy. I nawet jeśli zdecydowana większość krytyków odmówiła Pętli wysokiego poziomu artystycznego, jej popularność wśród publiczności okazała się bezdyskusyjna. Dlaczego?

tablet photo

Lekko, łatwo, nieprzyjemnie

Podczas zakrojonej na szeroką skalę akcji marketingowej reklamowano Pętlę jako swoiste rozliczenie z jednym z najgłośniejszych skandali obyczajowych ostatnich dziesięcioleci, znanym pod szyldem afery podkarpackiej. Dotyczyła ona przede wszystkim sutenerstwa i seksu z nieletnimi, którego mieli się dopuszczać znani przedstawiciele obozu rządzącego. Kompromitujące nagrania z ich udziałem utrwalano ponoć na analogowych bądź cyfrowych nośnikach, jednak samych “taśm” nikt ostatecznie nie ujawnił. Do dzisiaj pozostaje kwestią sporną, czy owe dowody w ogóle istniały. Fabuła Pętli również niczego w tej kwestii nie wyjaśnia.

Bohaterem filmu jest Daniel Śnieżek, szeregowy funkcjonariusz Centralnego Biura Śledczego Policji w Rzeszowie, podejmujący nielegalną współpracę z dwoma obrotnymi alfonsami z Ukrainy – Alexem i Żenią. W zamian za opiekę i zapewnienie braciom bezkarności, Daniel może liczyć na ostrą zabawę z prostytutkami oraz nielimitowane używki. Beztroski styl życia absorbuje go do tego stopnia, że błyskawicznie się w nim zatraca, ulegając kompletnej emocjonalnej i moralnej degradacji. Ostatecznie protagonista Pętli ląduje w więziennej celi i dopiero tam uzmysławia sobie skalę własnego zbłądzenia. Nawraca się i pokutuje, zostając swoistym synem marnotrawnym.

Wielu komentatorów zwracało uwagę, że Pętla – ze swoim zawrotnie szybkim montażem, upodobaniem do brutalnego seksu, ordynarnego języka i przemocy – stanowi esencję kina Patryka Vegi. Sięgając po swoje ulubione motywy, reżyser zbudował całość, która całkowicie zadowoli jego najzagorzalszych wielbicieli. Oni bowiem wymagają od kina, aby dostarczało im mocnej, nieskomplikowanej i całkowicie zrozumiałej dla nich rozrywki. A tych wszystkich elementów nie dałoby się Pętli odmówić.

Czy ma ona jednak coś do zaoferowania widzom o spokojniejszym usposobieniu? Najbardziej łaskawi krytycy dopatrywali się w produkcji Vegi akcentów twardego nihilizmu, mającego usprawiedliwiać niejako na poziomie filozoficznym brutalne poczynania kluczowych postaci oraz ich niecenzuralny język. Przyznajmy: to jednak dosyć mało, aby wystawić Pętli pozytywną cenzurkę. Ale być może nadal wystarczająco dużo, by obejrzeć ją sobie w domu popołudniową porą, bez przesadnie wygórowanych oczekiwań. Za to ze świadomością, że Patryk Vega należy do najbardziej kasowych twórców kultury młodego pokolenia. Już choćby z tego powodu warto poświęcić któremuś z jego obrazów (czyli na przykład Pętli) odrobinę uwagi.